Wpis

środa, 23 listopada 2016

Circus of football

Jesteśmy przeniknięci głupim przeświadczeniem, że większość rzeczy którą robimy jest głupia. Jesteśmy dziećmi, dojrzewamy, stajemy się dorośli - wstydzimy się siebie, swoich decyzji, wybryków, tego jak wyglądamy, czasem próbujemy trochę na siłę zwrócić na siebie uwagę. Czy to złe? Nie ma innej drogi na poznawanie siebie jak doświadczanie. 

Śmiejemy się z Kucharczyków, Wawrzyniaków i innych Peszkinów. Trochę to smutne, że nie potrafimy dostrzec ich zalet. Kucharczyk mimo, że taki beznadziejny, to nadal kawał piłkarza na nasze warunki, Wawrzyniak - blisko 50 występów dla reprezentacji, Peszko - nie raz ratował nam skórę w ważnych meczach. Rozumiem, że media lubią znaleźć sobie pole do żartów i cisnąć z tego powodu. To łatwe - zawsze najprostszy jest humor. Powoduje on, że możemy zamaskować swoje niedoskonałości. 

Oglądałem wczorajszy mecz. Znamy wynik. Jaki ten mecz był, taki był, może i słaby pod względem piłkarskim. Mało jednak zauważa tego, że strzeliliśmy w Dortmundzie cztery bramki. Kurde, cztery. To się nie zdarza zbyt często. Graliśmy fajnie w piłkę, gra była otwarta, nie było nudy. Prawda, przegraliśmy i to sporo, ale czy dla tych emocji nie było warto?

Część mediów zamiast zauwazyć FENOMENALNEGO spektaklu, zaczęła nagonkę po Cierzniaku, Czerwińskim i innych. Straszne to że swoje ego musimy pompować czyjąś porażką. A wiecie co wam powiem?

Jest taki film Cyrk Motyli (polecam, krótkometrażowy). Krótko zacytuje dialog między właścicielem tytułowego cyrku Panem Mendezem, a bezrękiego i beznogiego Nicka Vujicica, który gra w tym filmie Willa, który uciekł z cyrku gdzie pokazywano go jako postrach w budzie.

- "Każdy cyrk coś pokazuje. Ludzie przyjeżdżają zewsząd żeby nas zobaczyć.

- A czemu przyjeżdżają, Will?

- Twoja buda mogła by być inna.

- Nie. Nie ma nic inspirującego w wystawionej na pokaz niedoskonałości. Widzisz Will, tu jesteśmy szczęśliwi."

7:08 - 7:50

"Nie ma nic inspirującego w wystawionej na pokaz niedoskonałości". Mógł Magiera przewalić ten mecz 0:4? W zasadzie może nawet mniej, ale po co pokazywać wady. Pokażmy swoje zalety. Cieszmy się, bawmy. Przecież to też cyrk i to wcale nie z tej negatywnej strony.

Legia przez wielu jest traktowana jak Nick Vujicic. Skazana na beznadzieje, bo przecież brakuje tam piłkarzy, jakości, wszystkiego. Wydaje się, że jest wepchnięta na siłę do nie pasującego układu. Są inni niż wszyscy, ale mają zdecydowaną przewagę w zdobywaniu sukcesu.

"Im cięższa jest walka, tym wspanialsze zwycięstwo"

Niekoniecznie wygrany mecz musi być zwycięstwem. Ważne żeby pokazać coś fajnego. Coś co zapadnie w pamięć. Ten wczorajszy mecz, na pewno zostanie. Do samego końca. Każdy może się przepoczwarzyć w motyla. Trzeba tylko mieć odwagę, polecieć w nieznane, zaryzykować. Magiera i Legia wczoraj mieli taką odwagę i za to chłopaki - DZIĘKUJĘ!

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
nadtokontrowersyjny
Czas publikacji:
środa, 23 listopada 2016 21:54

Polecane wpisy