Wpis

poniedziałek, 28 listopada 2016

Nową przypowieść Langil sobie kupił...

Dzisiaj krótko, ale nie byłbym sobą, gdybym nie omieszkał sobie pośmiać się z ludzkiej głupoty. Bo nie wierze, że można tak celowo dać się poznać jako totalny kretyn.

Steven Langil, bo o nim mowa. Potwierdzenie tezy że piłkarz może być nieodpowiedzialny. To było najłagodniejszy przymiotnik jaki wymyśliłem. Łagodniej się nie da.

Mogę sobie tylko wymyślić, jakie może mieć tłumaczenie...

"Piłkarz też człowiek - może zabalować. Nawet ze swoim fizjoterapeutą (pozdro maser, impreza zajebista). Przecież nie paliśmy zielska, tylko sziszę. Pomyślałem, a jebnę to na snapchata. Gdzie obserwują mnie inni piłkarze, być może inni trenerzy. Ale będą zazdrościli. Chuj tam z dziennikarzami i kibicami. Najwyżej przypał. Zdarza się nawet w najlepszej drużynie. Ale jakie wspomnienia..."

"Trener jak zwykle musiał dojebać się do tego. Przecież nie robiłem tego w trakcie meczu w którym grałem. A co to za różnica że w tym meczu akurat grała Legia. Mój wolny czas. Miałem oglądać ten kabaret na żywo? No i jeszcze jebnęli karą. Rado i Ljuboja spotkali w Enklawie Leśnodorskiego i prawie nic się im nie stało. A Langil oberwał. Biedny ja."

"Nie rozumiem tego, że teraz wyjebią mnie z klubu za picie denaturatu. Ty też byś przepijał to Soplicą Orzechową. Nie zrozumię jak można na zapojkę pić takie pseudoorzechowe gówno? W Martynice nie ma takich ohydnych trunków. Chłopaki załatwicie mi karton tej filotowej ambrozji, będzie co opijać we Francji. Tam tylko piją winiacze jak jakieś żule. Tu jest wyższa kultura picia."

Pozdro Steven, było miło. Znaczy może nie miło, ale kolorytu zespołowi to żeś dodał jak denaturat chlebkowi. 

Nowy frazeologizm Langil sobie kupił, że i przed i po szkodzie głupi.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
nadtokontrowersyjny
Czas publikacji:
poniedziałek, 28 listopada 2016 19:47

Polecane wpisy